O artyście

Ula Dzwonik
Buduje pozornie prosty świat, w którym plątanina postaci, gestów i znaków stopniowo odsłania ludzkie historie, napięcia i niepokój.
Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, gdzie w 1998 roku otrzymała dyplom z wyróżnieniem w pracowni malarstwa prof. Andrzeja Klimczaka-Dobrzanieckiego. Od lat obecna jest zarówno na polskiej, jak i międzynarodowej scenie artystycznej. Jej dorobek obejmuje kilkadziesiąt wystaw indywidualnych oraz ponad 150 prezentacji zbiorowych w kraju i za granicą. Jest laureatką Grand Prix Międzynarodowego Biennale Obrazu QUADROART w 2016 roku oraz Grand Prix V Triennale Polskiego Malarstwa Współczesnego w 2019 roku, a także Nagrody Fundacji im. I.J. Paderewskiego i nagrody specjalnej Palm Art Award w Lipsku. Jej prace znajdują się w kolekcjach galerii, muzeów i zbiorach prywatnych w Polsce i poza jej granicami.
Artystka porusza się pomiędzy malarstwem i rysunkiem, świadomie zacierając granicę pomiędzy tymi mediami. Jej kompozycje powstają z charakterystycznego zestawienia płaskiej, dekoracyjnej formy, wyrazistego koloru, linii, geometrycznych układów i symbolicznych figur. Bohaterowie Dzwonik pozbawieni są indywidualnych rysów — nie są portretami konkretnych osób, lecz figurami, poprzez które artystka przygląda się ludzkiej egzystencji. W jej obrazach pojawiają się relacje, bliskość i oddalenie, lęk, samotność, codzienne napięcia, ale również potrzeba obecności drugiego człowieka. Ta pozorna prostota formy jest jednym z najbardziej przewrotnych aspektów jej malarstwa. Obraz może początkowo uwodzić rytmem, kolorem i niemal dekoracyjnym porządkiem, jednak przy bliższym spojrzeniu ujawnia niepokój i wieloznaczność.
Malarstwo Uli Dzwonik można czytać jako szczególny rodzaj obserwacji człowieka. Artystka nie tworzy jego dosłownych portretów; zamiast tego konstruuje sytuacje, symbole i relacje, w których każdy może odnaleźć własne doświadczenie. Jej HOMO sentiens — „człowiek czujący” — trafnie określa istotę tego malarstwa: jest ono uważnym zapisem ludzkiej kondycji, ale pozbawionym potrzeby udzielania prostych odpowiedzi. To właśnie napięcie pomiędzy atrakcyjnością formy a niepokojem ukrytym pod jej powierzchnią sprawia, że obrazy Uli Dzwonik nie kończą się wraz z pierwszym spojrzeniem — dopiero wtedy zaczynają swoją właściwą opowieść.


